Kategorie: Wszystkie | Inne | Wiedźmowo | prace mojej Babci | prace mojej Mamy
RSS

Wiedźmowo

poniedziałek, 27 października 2008

Do Perfekcyjnej Pani Domu jest mi okropnie daleko, ale ma to też swoje dobre strony, np. takie, że znajduje się nieoczekiwanie rzeczy dawno zapomniane jak niżej przedstawiona niedokończona serweta.  Robiłam ją chyba cztery lata temu i zabrakło nici na dosłownie jedno jedyne ostatnie okrążenie. Poszłam dokupić i okazało się, że pasmanteria gdzieś zniknęła. Szukałam brakujących nici w innych sklepach i nic!! Serwetę wrzuciłam do szuflady i zapomniałam o niej. Dziś wyciągnęłam ją na światło dzienne, zapakowałam do torby i będę szukać dalej, tym razem "na żywo" bo etykiety od nici niestety zaginęły przez te lata, ale za to, asortyment w pasmanteriach jest o wiele bogatszy niż parę lat temu.

serweta

niedziela, 26 października 2008

Nie wiem jak to się dzieje, że ciągle coś haftuję, a w naszym domu efektów tego nie widać, wszystkie obrazki dostały skrzydeł i wyparowały jak przysłowiowa kamfora.

Skończyliśmy właśnie remont pokoju dla Jędrka, który miał pełną dowolność w wyborze mebli, dywanów, lamp, kolorów ścian i jak na trzylatka przystało efekt jest piorunujący. Nawet nie musiałam specjalnie się zastanawiać co mu wyhaftować na ścianę, ponieważ do mieszanki stworzonej przez Jędrusia będzie pasowało w zasadzie wszystko. Od lat zachwycają mnie wzory Margaret Scherry i wreszcie trafiły pod moja igłę. Na początek seria kotków szalejących z kłebuszkami wełny. Nawiasem mówiąć, odwiedzając blogi robótkowe zauważyłam, że wiele ich właścicielek ma też fioła na punkcie kotów, w naszym domu  mieszkają dwa kocury, pełnokrwiste dachowce.  Haftowane zamieszkają na ścianie u Jędrka. Na razie robótka jest w początkowej fazie wykonania i wygląda tak:

koty MS

wtorek, 21 października 2008
Widziałam dziś "haft", który po prostu mną wstrząsnął, nie jest moim dziełem i nie były to krzyzyki; zrobił go  pan doktor pod łukiem brwiowym mojego dziecka. Jędrek bawił się w surikatkę, a to przecież bardzo szybkie i ruchliwe zwierzątko, i jak sie potem okazało - raczej podatne na urazy w zderzeniu z szafką.  Dziura była spora, krwi jeszcze więcej, na szczęście dwa szwy wystarczyły żeby główka znów była cała.  Ale tego "haftu" ze zrozumiałych względów nie umieszczę na blogu.
środa, 15 października 2008
Nareszcie mogę zaprezentować moją pracę na konkurs Pani Małgosi!!! Choinkę wyhaftowałam metalizującą muliną DMC E3685 na kanwie 14'.  Gotowy haft ozdobił torebkę na świąteczne prezenty. W ubiegłym roku zrobiłam haftowane wizytówki do prezentów i efekt spodobał się zarówno mi samej jak i tym, którzy takie prezenty otrzymali. Nie szalałam z kolorami ponieważ lubię prostotę i uznałam, że choinka nie musi być jakoś specjalnie wyeksponowana kolorem, a metalizująca mulina sprawi, że w świetle lampek choinkowych sam haft na pewno pięknie zabłyśnie.  Będzie do torebki haftowana wizytówka, ale pojawi się dopiero wtedy kiedy zdecyduję kto dostanie prezent w tej torebce -  jest ona duża, więc będzie to ktoś bardzo grzeczny.

tak wygląda haft na torebce

a tak w zbliżeniu

Skończyłam haft na kołderkę dla mojego przecudnego siostrzeńca:

fil

Muszę przyznać, że te miski są przeurocze, jednak "kudełki" doprowadzają mnie do rozpaczy.  To jest drugi i najprawdopodobniej ostatni TT jaki wyszedł mi spod igły. No, chyba  że znów zauroczę się jakimś wzorem na tyle, żeby zapomniec jak często wściekła na backstich rzucałam robótkę - a raczej robótką.

początek

tak wyglądał początek robótki

koniec

a tak prezentuje się gotowy haft 

 

Zrobilismy ostatnio mały remont, czyli najpierw ogromny bałagan -  i w czasie sprzątania tego bałaganu znalazłam taki oto obrazek, z mojej ukochanej serii Somebunny to Love:

baletniczka

Poniższe zdjęcia przedstawiają inne moje obrazki, które dostał Filip. Autorem zdjęć jest Tata Filipa - Jarek.

miś

z piłką

królik na księżycu

króliś

króliki trzy

 

środa, 01 października 2008

W swoim archiwum znalazłam jeszcze takie oto małe obrazeczki, zrobione pomiędzy większymi robótkami.  Z reguły wybieram raczej niezbyt wielkie wzory, ale takie gdzie często trzeba zmieniać kolory, bardzo polubiłam backstich. Za haftowanie zabieram się najczęściej dopiero późną nocą, kiedy syn i koty już śpią, mam na to wtedy dwie, może trzy godziny. Może też na wielkość moich haftów ma wpływ fakt, że nie cierpię używać tamborków, a  większą kanwę trudno utrzymać bez  gniecenia.

koty na huśtawce

TT Boże Narodzenie

ten TT jest moją pierwszą robótką z backstichem

sobota, 27 września 2008

Idę teraz do moich nitek i zabieram się za konkursową choineczkę, nie jestem do końca zdecydowana, który z moich pomysłów zrealizuję, ale na pewno zacznę  dziś bo czas goni.