Kategorie: Wszystkie | Inne | Wiedźmowo | prace mojej Babci | prace mojej Mamy
RSS

Wiedźmowo

niedziela, 28 czerwca 2009

Syn nie chciał pozować w "serwetce" na głowie bo chłopaki takich nie noszą, lalek nie mamy ani maskotki z głową podobną do ludzkiej też, więc modelką został balon. Skorzystałam  ze słonecznych chwil i zdjęcie zrobiłam na balkonie, na tle nadciagających kolejnych ciemnych (być może burzowych) chmur. Nie wiem jeszcze jak zakończę tą robótkę, czy dorobię rondo czy jakąłś falbankę. Muszę najpierw przymierzyć ją do prawdziwej główki, na szczęście mam malutką sąsiadkę - mam nadzieję, że mama Dominiki pozwoli córce zostać moją modelką. W tej chwili jestem dumna z siebie, że kształt wyszedł mi czapkowaty a  wielkość umiarkowana (do tej pory wychodziły mi pokrowce na globus albo czapki dla lalek). Włóczka jest trochę zmęczona, bo zanim osiągnęłam efekt widoczny na zdjęciu prułam ją trzy razy, zmieniając szydełka.

balon w czapce

czwartek, 25 czerwca 2009

Jakieś postępy w tej serwecie widać, niewielkie bo ostatnio próbuję nauczyć się robić kapelusze na szydełku. Ostatni wytwór nawet był do kapelusza podobny, ale za to wielkości garnka  na bigos, a ma masować na pięcioletnią Madzię. Dlatego serweta czasem idzie w odstawkę, bo kapelusze są  dla mnie nowością, więc ciekawsze niż szydełkowanie serwetek. Miałam problem z dobraniem nici do kapelusza, ale Basia, której czapeczki mnie zauroczyły, podpowiedziała mi jakie nici wybrać. Zamówiłam je przez internet, przyszły wczoraj i te  kilka słupków jakie udało mi się zrobić prezentuje się świetnie. Dziękuję Basiu za dobrą radę!!!!

Uczę się też dziergać szydelkowe zwierzątka (cały czas pamiętam o koniku obiecanym Magdzie) i mam z tym problem, bo nie potrafię dziergać półsłupkami, nigdy nie wiem gdzie mam zakończyć okrążenie. Ale wierzę w to, że trening czyni mistrza i dziergam uparcie z nadzieją, że kiedyś zaskoczę jak to zrobić.

a serweta wygląda tak:

serweta

 

A ponieważ leje od .... mam wrażenie wieczności, moje dziecko i jego koledzy zresztą też dostają szału. Jędrek 22 czerwca skończył cztery lata, zwykle w Wianki robiliśmy z tej okazji przyjęcie, tym razem niestety nie udało nam się nic zorganizować bo mąż miał egzamin w Izbie Architektów i nie było go w domu przez cały dzień. Miałam robić tort na przyszłą sobotę, ale deszcz i doprowadzone do rozpaczy siedzeniem w domu dzieci, sprawiły, że zmieniłam zdanie i zorganizowałam  dość spontaniczną imprezę urodzinową. Zaproszenie wysłałam we wtorek późnym popołudniem do najbliższych przyjaciół Jędrusia, i ok. 23-ciej zaczęłam przygotowania od pieczenia tortu. Po tym jak dwa razy zwarzył mi się krem i zabrakło śmietany na kolejną wpadkę (nie potrafię piec, robię to tylko raz do roku na urodziny Pierworodnego) postanowiłam chociaż zadbać o dekorację. Do drugiej w nocy pompowałam balony, ok 90 sztuk. Warto było się pomęczyć bo Jędrek wpadł w euforię na widok takiej ilości baloników, a na imprezie dzieci szalały tak, że dosłownie leciał tynk ze ścian.

balony Jędrusia

Tu są wszystkie balony "na kupie", nie zwracajcie uwagi na bałagan widoczny na zdjęciu, w końcu to pokój czterolatka.

poniedziałek, 22 czerwca 2009

Pogoda nie nastraja mnie entuzjastycznie do robótek, wczoraj zmobilizowałam się i skończyłam zaczęty jakiś czas temu hafcik róży. Idealnie wpasował się w passe-partout, które kupiłam jeszcze zimą i stał się kartką imieninowa dla mojej teściowej. Żeby zamieścić zdjęcie tej kartki pstrykałam dobre pół godziny zmieniając balans bieli, podświetlając lampkami i lampą błyskową żeby kolory na zdjęciu były choć odrobinę podobne do oryginału, a i tak nie są do końca. Wszystko przez te paskudne chmury, które zasłoniły słońce.

kartka imieninowa z różą

wtorek, 09 czerwca 2009

Na specjalne zamówienie zaczęłam sporą serwetę, którą już kiedyś robiłam. Zwykle nie lubię robić takich samych wzorów, ale tamtą skończyłam lata temu, więc ta powtórka nie jest męcząca. A porównanie obydwu serwet  może być ciekawe, bo poprzednia była w kolorze czekolady, a ta jest jasnobeżowa. Na razie mam zrobioną dokładnie połowę, wg wzoru powinna mieć ok. 75 cm średnicy.

duża serweta szydełkowa

czwartek, 04 czerwca 2009

Kilka dni temu skończyłam kolejną serwetę, długo szukałam wzoru, ponieważ robiłam ją w prezencie i zależało mi na efekcie. Skończyłam, wyprałam, nawet lekko nakrochmaliłam.Wszyscy, którzy tu zaglądają, wiedzą już, że nie cierpię napinania serwet. Niestety nie należę do osób cierpliwych i nie dałabym rady przypiąć szpilką każdego pikotka osobno (zresztą co piątego też nie). Delikatnie rozłożyłam serwetę na ręczniku, a potem powiesiłam ją na zwykłej suszarce do bielizny. Wyschła bardzo szybko na wietrze, w promieniach popołudniowego słońca. To było w zeszłym tygodniu, zanim nadciągnęły chmury, które wiszą nad Krakowem od  mam wrażenie wieczności. Serweta schła sobie tak:

po zdjęciu z suszarki wyprasowałam ją i tak prezentuje się gotowa. Świetny wzór dla wszystkich mało cierpliwych. Nie trzeba przyszpilać, a efekt jest moim zdaniem, miły dla oka.

serweta szydełkowa